Uwielbiam golfy!

Niestety, do tej pory ciężko mi było kupić taki, który by idealnie na mnie pasował – albo najmniejszy rozmiar był za duży, albo miał za długi rękaw, albo nie był dobrze dopasowany na szyi. W tym roku, jesienią, przeglądając szafę pomyślałam, a dlaczego ja właściwie nie szyje golfów???

Może dlatego, że kiedyś nie posiadałam owerloku i odpowiedniego wykroju?

Owerloków mam teraz 2, więc teraz należało tylko znaleźć albo stworzyć formę.

W Burdzie niestety nie znalazłam wykroju, który by mi odpowiadał, natomiast znalazłam go w Ottobre w wersji dla dzieci 🙂

Ot tu :

Przegląd modeli. Mój wymarzony golf to model 30 – nazwany Harrison

Wymiarami bardziej odpowiadał mi rozmiar 170. Trochę już szyłam z tej gazetki i wiedziałam, że w wykrojach jest pozostawiona rezerwa (jakby ktoś zapomniał dodać zapasy na szwy 🙂 ), więc od razu odrysowałam 2 wykroje na rozmiar 170 i 164. Miałam rację, idealny okazał się być ten mniejszy.

Pewnym udogodnieniem w tej gazetce jest też to, że mankiety i sam golf są narysowane na arkuszach z wykrojami, a nie jak w Burdzie, że trzeba szukać w opisie modelu

Najdłużej więc w tym projekcie odrysowywałam wykrój 🙂 A jak już go miałam, to szybko uszyłam Golf-próbkę 1 z weluru, kupionego za 4 złote w sklepie z odzieżą używaną (mam taki jeden, gdzie często są nowe piękne materiały za kilka złotych) właśnie w takim celu.

Po przemierzeniu i przeanalizowaniu co jeszcze można udoskonalić, uszyłam Golf-próbkę 2 z tego samego materiału. Korekt dużo nie było – tylko zwęziłam rękaw i obniżyłam stójkę (na zdjęciu próbka 2). Oczywiście wszystkie korekty zrobiłam też na moim papierowym wykroju.

„Próbkowe” golfy tylko tak się nazywają, bo są normalnie używane. „To porządnie uszyte wyroby, dużo lepsze niż z sieciówek” – tak powiedziała córka, kiedy je zobaczyła, a ona się na tym zna 🙂

Szycie każdego kolejnego golfa to była sama przyjemność!

Golf 3 hipisowski

Uszyty został z prążkowanego jerseya, który kupiłam w sklepie stacjonarnym w Bochni.

Ze zmian – dwukolorowe rękawy – zużyłam resztki ciemniejszego jerseya po golfu Córki (oczywiście, że jej też już uszyłam).

I tak szyjąc golf, wpadłam na pomysł dopełnić stylizacje kwiatowymi poszerzanymi dżinsami (tkanina z zapasów) i nerką, uszytą z resztek – nie ma marnowania się tkanin!

A jak już się wkręciłam w hipisowski temat, to do stylizacji musiała powstać też futrzana kamizelka. Bardziej szczegółowo opisze te wyroby w następnym wpisie.

A wracając do golfów, oto kolejny uszyty przez mnie:

Crazy golf 4, uszyty z resztek po innych projektach + czerwony ściągacz z szafki

Główna tkanina – dzianina punto w 2 wersjach – w groszki i biała. Pokombinowałam i wyszła mi ot taka „golfowa układanka”. Bardzo lubię szyć z resztek, bo wtedy trzeba wysilić mózg, a jest to, jak wiadomo, bardzo korzystne dla psychiki i rozwoju, a przy okazji zmniejsza się w pracowni moja góra z resztkami.

A rękawki zrobiłam tym razem bufiaste, zgodnie z aktualnymi trendami i tak dla odmiany.

Crazy golf 4 na razie mój ulubiony 😉

I ostatni Koronkowy golf 5. Jest przesłodki!

Bardziej myślałam zakładać go pod sukienkę, albo żakiecik – za bardzo to on nie ogrzeje.

Przeglądając ostatnio modowe gazetki zauważyłam, że golfy to must have zimowego sezonu 2019-2020 i zakłada się je właściwie do wszystkiego, więc podejrzewam, że ja nie zatrzymam się na tych 5-ciu. Rodzinka też się upomina – Córka domaga się kolejnych, a Mąż mówi – a ja?! Ach jak dobrze, że umiem szyć!!! Mogę szybko i sprawnie uszczęśliwiać siebie i bliskich, a przy tym dobrze się bawić, układając swoje puzzle ze szmatek 🙂

Przegląd mojej mini-kolekcji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Proszę, podaj rozwiązanie poniżej... * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.