Lato w pełni! Jest bardzo gorąco i nie ma jak lody na tarasie i zimna oranżada w zacisznym kąciku 🙂 lodyOj jak dobrze zapaść się w głębokie fotele z miękkimi poduszkami.  Pamiętacie, jak ubierałam wiosną ławeczkę? Został mi nieduży kawałek zygzakowatej bawełny z IKEA, trochę go dosztukowałam żółtym poliestrem  i wyszły mi 2 duże poszewki  i  mały obrusik, uszyty z wszystkiego co pozostało. I w taki oto sposób powstał piękny kolorowy balkonowy zestaw:zestaw4 Tym latem to nasze ulubione miejsce na poranne śniadania, południowe lody i wieczorne herbatki.

A zauważyliście może wazonik z różami na stoliku:

roza1 urosły na mojej rabatce. I tu muszę przyznać się do drugiego po szyciu mojego wielkiego i długotrwałego zainteresowania – uwielbiam kwiaty – w domu w doniczkach mam ich ponad 100, w ogródku też dużo 🙂 Różami zaraziła mnie moja koleżanka Maja z Kijowa, posiada ona przepiękny zbiór 380 odmian. Moja kolekcja jest znacząco mniejsza, ale i tak niesamowicie cieszy. Kilka ostatnich lat poznaję zwyczaje i choroby moich nowych ogrodowych mieszkanek, a w tym roku pierwszy raz podziwiam obfite kwitniecie większości z nich, na przykład, tak cudownie dostojnej  AUGUSTA LUISE:

augustaluise albo impresjonistycznej, jak obrazy malarza, nazwisko którego nosi ta bardzo ciekawa odmiana  CAMILLE PISARRO – Impresja .camillepisarro - impresja

Nazwy amarantowej, którą udekorowałam stolik nie znam – zgubiła mi się karteczka, nie zmienia to faktu, że jest prześliczna, a jej powalający kolor budzi u mnie zwykle uśmiech i powiew optymizmu.

PS. Dzięki czujnemu oku Różowych Fachowców już znam imię tej piękności –  Planten un Blomen z niemieckiej hodowli Kordes.

roza amarantowaSzkoda, że nie mogę umieścić na blog ich zapach. Jest nie mniej powalający od wyglądu.

Chyba mam początki różomanii, jak nazywa to moja kijowska koleżanka – latem wole sadzić, kopać, plewić,  a nie szyć sukienki  🙂

Pozdrawiam kolorowo i życzę wszystkim niezapomnianych wakacji!!!