Muminki szyte były na przedstawienie szkole. Występowały w tych strojach nauczyciele.

Niestety, mam tylko zdjęcia robocze. Uszyłam 3 Muminków:muminekkor

– Mamusię Muminkę – ta ze zdjęcia. Był jeszcze dołożony brzuszek  z poduszek, fartuszek i oczywiście torebka

– Tatusia Muminka w kolorze szarym. Miał cudny czarny kapelusz

– Muminka w kolorze niebieskim.

Tkanina podstawowa – polar. Trzeba tu napisać, że polar jest idealną tkaniną na takiego typu stroje – lekko się ciągnie, ładnie się układa i jest wprost stworzona do szybkiego szycia – po przycięciu brzegi w ogóle się nie sypią, dlatego można nie wykończać  dołu, boków, wycinać dowolne otwory i kształty.

A wiecie kiedy powstał polar? W 1979 roku w amerykańskim przedsiębiorstwie Maldem Mills. Nazwa „polar” wywodzi się od materiału produkowanego przez to przedsiębiorstwo – Polartec.

Pamiętam, jak poznałam polar:

W centrum Kijowa był cudny sklep, nazywał się Dom Tkanin, był ten sklep olbrzymi – zajmował  4 piętra! Udało mi się znaleźć starą fotkę, po drzwiach wyjściowych możecie sobie wyobrazić jego rozmach i styl. Budynek ten został, znajduje się na ulicę Kreszczatik, ale sklepu już nie ma około 5 lat,  teraz tam modny drogi i sieciowy 🙁

domtkaniMateriały były podzielone grupami – parter bawełna i len po jednej stronie, zasłonowe po drugiej,1 piętro jedwab naturalny, po drugiej stronie podszewki i td . Najciekawsze było pomiędzy 2 i 3 piętrami – stoisko z nowościami i tam zawsze coś się działo. Więc kiedyś, wracając z uczelni, jak zwykłe kiedy miałam czas,  tam wpadłam. Zobaczyłam jakieś poruszenie i ogromną kolejkę przy moim ulubionym stoisku.  Na wszelki wypadek kolejkę zajęłam i zaczęłam się dowiadywać o co chodzi. Więc się okazało, że dotarła   do naszego materiałowego sklepu jakaś cudo-tkanina, z której zimowe płaszczę szyje się w okamgnienie, jest ciepła, ładna i łatwa w obróbce, nie kurczy się jak wełna, bardzo miła w dotyku, szybko schnie po praniu, nie trzeba jej prasować i nie jedzą jej mole, jak na przykład kaszmir. Brednie, pomyślałam, jest to NIEMOŻLIWE!, ale tkaninę kupiłam na tyle na ile miałam kasy w kieszeniach (to był początek lat 90-tych i kart kredytowych na Ukrainie jeszcze nie było). Przyjechałam z tym czarodziejskim dobytkiem do domu (kupiłam 2 wzory tkaniny czarną i w kratkę) i za noc uszyłam zimową kurtkę pierwszą w życiu, nie posiadając prawie żadnej wiedzy i umiejętności jeśli chodzi o szycie odzieży wierzchniej. I żeby nie było, wyrób był pełnowartościowy –  z kieszeniami,  kapturem i łatkami na rękawach, z ocieplaną podszewką  i  nawet kratka była dopasowana, jak teraz widzę na fotkach :-Okurtka1

Rano świeżo uszytą kurtkę z dumą założyłam na zajęcia 🙂

kurtka3Trochę mnie zaniosło w inny temat…

Więc, wracając do Muminków, oczka (te przezroczyste części) zrobiłam z  resztek jakiejś firanki – przecież jakoś trzeba było patrzeć, mordka wypchana ocieplaczem, wszyte uszy. Aha, bardzo ważne, wszystkie książkowe Muminki mają taki wyraz twarzy jakby były zamyślone i zdziwieni, może autor chciał przekazać ich zaskoczenie pięknem otaczającego świata? (skutek moich badań tematu), uzyskałam ten efekt poprzez kształt wyhaftowanych brwi. mordamuminka

Głowa ubierała się osobno. Projekt i wykonanie CAŁKOWICIE  moje. Wzorowałam się tylko na obrazkach z książeczki córki.

Stroje były dość efektowne, dzieci krzyczały:  ”O Muminki!”, –  więc wnioskuję, że postać odzwierciedlić się  udało. Jedyny minus – strasznie w nich było gorąco.

Myślę, że to był  mój najbardziej ambitny projekt  – szyłam te stroję bez żadnych wzorów, wskazówek  i doświadczenia w produkowaniu zwierzęcych postaci. Wszystko opierałam na swojej fantazji i na głowie Męża (dosłownie), na której układałam i formowałam mordy Muminków, bo z tym był największy problem.

Niestety, zdjęcia tych cudnych Muminków (a właściwie jednego) złej jakości, ale tylko takie posiadam 🙁

I wiecie jaki zrobiłam wniosek jak skończyłam szyć Muminków? Nie ma rzeczy niemożliwych!!!! Mam na myśli szycie, ale do innych dziedzin też można dokleić 🙂