Pamiętacie pisałam tu , że mam starą drewnianą skrzynie do której chowam niezwykłe rzeczy 🙂 Skrzynią tą w rzeczywistości jest wielki karton na strychu i owszem chowam tam ciuszki, które mi się udały i wiążą się z miłymi wspomnieniami. Dzisiaj opowiem o jednym z nich.

Pierwotnie płaszczyk był uszyty dla Mai. Ten model mi się podobał, kiedy jeszcze nie miałam córki i nawet nie wiedziałam, że kiedyś będę miała. Tak mnie zachwycił wykrój, że wszystko robiłam zgodnie z  Burdą 8/2000 – ten sam kolor, zastosowana tkanina, zapięcie, kieszeni i td.  Chyba to pierwsza i jedyna rzecz, którą tak szczegółowo powtórzyłam.

maja1

 

Jedyne co zmieniłam, to długość – w Burdzie to kurteczka.

Sztruks w kolorze rudawym z tego co pamiętam,  szukałam długo, ale jak widać, znalazłam. Jako zapięcie – skórzane guziki,  pochodzące ze starej marynarki i te cudne wytarcia naturalne od czasu i paluszków różnych ludzi. Kolorowa podszewka – popruta stara poliestrowa spódnica.  Resztek po tkaninie prawie nie zostało, dlatego torebki nie ma, ale na kwiatek  do czapeczki nazbierałam.

Maja, niestety,  długo w tym płaszczyku nie chodziła – jakoś tak szybko z niego wyrosła, dlatego Marysia dostała prawie nieużywany ciuszek i z wielką chęcią zakłada go teraz, 9 lat później 🙂 marysia2

Myślicie, że się przyda jeszcze kolejnej słodkiej dziewczynce?