Już chyba zauważyliście, ze jestem lekko skrzywiona jeśli chodzi o  torebeczki do kreacji 🙂

Wcześniej namiętnie je kupowałam, a teraz szkoda mi czasu  na szukanie idealnie pasującej do sukienki, wiec szyje taką jak chcę. O, na przykład ta, uszyta z starych dżinsów i wszystkiego co trafiło się pod moją rękę i nożyczki. Super pasowała na stylizacje jeansowy total look (sukienkę też ja szyłam) i wiernie mi służy już kilka lat.

2dzinsowa

Około rok temu, obudziła się we mnie ekolożka i postanowiłam ograniczyć zużycie plastikowych torebek i z tą misią uszczęśliwiam siebie i koleżanki torbami zakupowymi – małymi i trochę większymi. Prezent dla Ani na 8 marca. Baaaardzo się cieszyła 🙂torbabBuby

Moje torby podobają się wszystkim, nawet tak wymagającym osobom jak moja córka. Mówi, że jej torebeczka, to najlepszy uszyty przeze  mnie wyrób (pewnie dlatego, że sama wybierała tkaniny, aplikacje i guziki )  i nie roztaje się z nią już ponad rok.

torbakotA ta torba miała być dla mamy do jeżdżenia na działkę. 1mamy

Została torba wyjściową, bo wyszła mi za ładna – tak powiedziała mama, więc musiałam uszyć jeszcze jedną „działkową”.

Zwykle do torb w tym samym stylu dorabiam futerały na okulary, które czasami służą innym celom, na przykład jako etui na smartfon. Tu dla Marysi. A w ogóle to był prezent dla Marysi i jej mamy, kiedy wybierały się nad morze. Stąd takie wakacyjne kolory. 2torba Marysi3 torba MamyMama Marysi też dostała i futerał i zawieszki w morskich klimatach  i  wieeeeelką torbę, do której wszystkie ręczniki, kanapki i napoi bezproblemowo się mieściły.

I żeby nie było, że Męża nie obsługuje krawiecko, pokazuje jaka małą ” torebeczkę” on dostał. Sorry za  garażowe tło – to było wielkie pakowanie na wyprawę życia. Za kilka godzin do odlotu przyszedł i powiedział:  „Potrzebuje torbę do której wpakuje 3 mniejsze”. Zapomniał, że miał wykupiony bilet tylko na jedno miejsce bagażowe, co prawda bez ograniczeń wymiarowych. 🙂 Z  przodu jeszcze była naszyta duża seledynowa  litera B. Przy przelotach część bagażów ekipy była zgubiona, ale nie nasz worek 🙂         worekkor

Takie wyrobu szyję bez wykrojów. Na częste pytanie skąd pomysły, opowiadam jak wygląda zwykle proces szycia torb:

Na podłogę wywalam wszystkie tkaniny, resztki skór, odcięte nogawki dżinsów (zbieram, bo to super materiał na torby, plecaki i worki, pamiętacie plecak Mai) –  wszystko co nie szkoda pociąć. Tak, jest straszny bałagan, ale dopiero z  chaosu może urodzić się  dzieło. Jak dopasuje co z czym zszywam, patrze ile jest tych materiałów. Jak za mało, dodaje jeszcze coś, jak za dużo, będzie kilka futerałów. Dobieram zapięcie, zwykłe to zamki, rzepy  albo magnesy, do worków i plecaków – sznurki. Przyszywam uchwyty – taśmy (można wykorzystać nieużywane paski z torb podróżnych) , kable (super na rączki  małych torebeczek) albo stare  paski, obszyte taką samą tkaniną co torba.  Aplikacje, zawieszki, kwiatki, kieszonki, guziki, koraliki – wszystko dozwolone! Czasami, jak mam czas i chęć dorabiam podszewkę do środka  z kieszonka na telefon i portfel, żeby było estetycznie i wygodnie.  GOTOWE!!!

Po poduszkach super pomysł na prezent!

A może i Wy spróbujecie? Walczymy z foliowymi workami –  z ich brakiem estetyki  i ogromną szkodliwością. A przy okazji można dobrze się bawić i nauczyć się czegoś nowego. Torb dużo nie bywa!

Miłego szycia!