Po trzech latach czekania mamy wreszcie prawdziwą zimę!

Dokładnie tyle też czekał ten śliczny płaszcz żebym go dokończyła szyć 🙂

Pracę nad tym projektem zaczęłam, kiedy dostałam w prezencie od Supertkanin piękną lekko włochatą tkaninę w ramach wygranej w konkursie Burdy .

Była to resztka wspaniałej 100% wełny w kolorze ciemnego granatu. Trochę nie mój kolor, więc żeby go ożywić połączyłam bazową tkaniną z tkaniną haftowaną w orientalne wzory.

Marzył mi się długi płaszcz, więc dodałam haftowaną tkaninę na dole oraz na rękawach.

Tkaniny super się zgrały i z daleka nie widać łączenia.

Płaszcz w górnej części ocieplany jest bardzo ciepłym wkładem – o składzie: 60% wełny i 40% bawełny, pisałam o nim przy okazji pomarańczowego futerka

Dzięki tej niesamowitej ocieplinie i wierzchniej wełnianej tkaninie płaszcz nadaje się na naprawdę ciężkie mrozy. Krój oversize pozwala ubrać pod spód dodatkowo gruby sweter, golf lub bluzę z kapturem

Kiedy zaczęłam pracę nad tym projektem już wtedy wyobrażałam sobie dokładnie taką sesje w tym płaszczu – ze śniegiem, mrozem na tle lasu – idę sobie opatulona przez Syberię i jest mi ciepło i miło 🙂 Puszcza Niepołomicka co prawda nie Syberia, ale oczekiwaną ogrzewalność i funkcjonalność wyrobu uzyskałam! Na sesji było mi wręcz gorąco!

Wykrój pochodzi z Burda 8/2015 model 103 z okładki. Od razu mi się spodobał

i wydał się być idealny na zimowy płaszcz z włochatej wełny

Szczególnie przypadły mi do gustu w wykroju kaptur i krój oversize.

Jednak po rozkrojeniu i pierwszym przymierzeniu wyrobu podobało mi się już dużo mniej – płaszcz w najmniejszym rozmiarze 36 wyglądał na za duży, a kaptur był wprost ogromny!

Odwiesiłam niezakończony projekt (na jakieś 3 lata jak się późnej okazało) i zaczęłam myśleć co zrobić z nim dalej. Pierwszą myślą było rozpruć i zmienić wykrój, ale

  1. Bardzo mi się podobała lekko futerkowa tkanina i szkoda ją było dodatkowo ciachać
  2. Kilka wykorzystanych w wykroju rozwiązań mnie zauroczyło i pragnęłam je wypróbować, jak na przykład, kontrafałda z tyłu, dzięki której płaszcz przybiera wygląd retro

i bardzo szerokie raglanowe rękawy, pod które można założyć grubszy ciuszek.

W trakcie mojej głębokiej, a przede wszystkim długiej analizy (w końcu 3 lata!) o możliwościach przeróbek, niespodziewanie przyszła zima z mrozami i śniegami i nagle okazało się nie mam w czym chodzić.

Więc po prostu siadłam za maszynę i skończyłam projekt taki jaki był, uznając, że jak będzie bardzo źle to zawsze mogę płaszcz komuś oddać (siostra przyjmuje wszystko z radością!), rozpruć, przerobić itd. Czasami trzeba po prostu szybko działać a nie rozmyślać 😉

Pozbyłam się jednak kaptura, zostawiając płaszcz bez żadnego kołnierza z myślą o zakładaniu pod spód bluzy z kapturem.

Kieszenie przeniosłam w szwy boczne i wszyłam szaloną podszewkę w groszki, a nie czarną jaką miałam pierwotnie zaplanowaną.

Bardzo mi się podoba takie wesołe wnętrze!

Teraz czuję że to „mój uszytek”!

Niby drobiazg, ale dla mnie był taką „wisienką na torcie”, dzięki której pokochałam płaszcz.

Dodatkową motywacją do zakończenia projektu oprócz niespodziewanej zimy, była patchworkowa torba XL, którą wymyśliłam uszyć z resztek

Futrzane ogromniaste torebki pasujące do płaszczy , to gorący trend już od kilku sezonów. I coś ja czuję, że jeszcze chwilę zostanie z nami – na zimowych pokazach na przykład w Kopenhadze na sezon 2021-2022 były przedstawiane na przykład takie stylizacji

Sylwetki z pokazu Stand w Kopenhadze luty 2021

I bardzo się cieszę! Bo jest to wygodny dodatek – szyjesz płaszcz i torbę i masz gotową stylizacje, a do tego wymiar „torebeczki” jest bardzo odpowiedni dla zabieganych i ekologicznych (nie trzeba żadnych reklamówek!) kobiet. W sumie ja zawsze szyłam torebki do swoich kreacji i to raczej nie zmieni się bez względu na modę.

A oto moja inspiracja.

Torba, którą dostałam w prezencie od siostry i która razem z pomarańczowym futerkiem zmieniła w tym roku właścicielkę

Bardzo ją lubiłam za wymiar i za to że idealnie pasowała do futerka, ale z resztą moich ubrań w ogóle „nie grała”.

A co mi szkodzi uszyć pasującą do wszystkiego? Akurat resztek mam w nadmiarze 😉 Tak pomyślałam i zrobiłam!

Moja wersja patchworkowej eko-shoperki

Torba jest usztywniona kodurą (można wytrzeć środek szmatką jeśli się pobrudzi na przykład ziemniakami), jest zapinana na zatrzask i ma sporą kieszonkę z resztek na telefon lub portfel – oryginał tych bajerów nie miał.

Górę torebki dla ładności dodatkowo wykończyłam wełnianą tkaniną – tą samą, którą wykończyłam dół płaszcza. Sama wymyśliłam takie rozwiązanie i bardzo mi się podoba!

A ze ścinków do kompletu uszyłam futerał na okulary. Można go przypiąć za pomocą karabinka do zawieszki na kluczy i wtedy łatwo się odnajdzie w przepastnej torbie

Torba posiada dość długie uchwyty – umożliwiający noszenie jej przez ramię. Uszyte zostały z resztek granatowej wełny i usztywnione starymi paskami do spodni – mój autorski patent, który stosuje już kilka lat i który super się spisuję, a do tego jest upcyclingowy. Co robicie z wytartymi paskami? A jest to idealny wzmacniacz uchwytów torebki. Spróbujcie!

I powiem Wam szczerze, że chyba bardzie się cieszę z nowej torby niż z płaszcza 🙂 Można do niej załadować dużo zakupów, można przetrzeć jak się ubrudzi, posiada wygodne rączki, jest niepowtarzalna, oryginalna i pasuje mi do wszystkich ubrań!

A jak już miałam płaszcz i torbę, zauważyłam że nie mam pasującej czapki, więc uszyłam bucket hat z białego futerka, które jest też na torebce. Formę robiłam sama i jeszcze ją dopracuje, ale na pierwsze mrozy było ok

Po kapelusiku uznałam, że potrzebuje pasujące spodni, potem golf, potem kolejny golf ….

I tak niespodziewanie powstała cała kolekcją ZIMA Rajki 2021

O tym co uszyłam pod płaszcz będzie już za niedługo w kolejnym wpisie.

Miłej zimy!

Zdjęcia: Mąż

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Proszę, podaj rozwiązanie poniżej... * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.